Dużo spraw społecznych, zaskakująca prognoza pogody w trakcie programu – dziennikarze o „24 Godziny” w Nowa TV (opinie)
fot. Nowa TV/Dijon
Opinie Redakcja Poleca Telewizja TYLKO U NAS! ZPR 

Dużo spraw społecznych, zaskakująca prognoza pogody w trakcie programu – dziennikarze o „24 Godziny” w Nowa TV (opinie)

9 listopada zadebiutował program informacyjny Nowa TV – pierwsze wydanie poprowadził duet: Beata Tadla i Jarosław Kulczycki. Powrócili oni po kilkumiesięcznej przerwie do mediów. Redaktorem naczelnym działu informacji i publicystyki jest Tomasz Sygut – dawniej związany z Super Expressem i TVP INFO.

Specjalnie dla serwisu MediaInside.pl, nowy program informacyjny komentują: Łukasz Rogojsz, Dariusz Grzędziński, Marcin Makowski i Jacek Nizinkiewicz.

fot. Newsweek.pl
fot. Newsweek.pl

Łukasz Rogojsz, dziennikarz „Newsweek Polska” i „Onet.pl” zauważa, że nowy program tworzy zespół doświadczonych ludzi:

– Na pewno dużym kapitałem i programu „24 godziny”, i całej Nowa TV jest wielu doświadczonych i znanych dziennikarzy – Beata Tadla, Jarosław Kulczycki, Marcin Firlej, Adam Feder, Magdalena Karpińska, Marek Czyż – którzy dają wielki kapitał na starcie, ale też przyciągają widzów. 

Jednocześnie zastanawia się, czy nie będzie to po części balastem dla nowej audycji:

Z drugiej strony, wielu z nich pracowało jeszcze do niedawna w mediach publicznych, a stanowiska straciło po zmianie władzy, więc pytanie, czy Nowa TV nie spotka się z oskarżeniami o antyrządowość i nie zajmie w oczach sympatyków obozu rządzącego poczesnego miejsca obok TVN, „Gazety Wyborczej” czy „Newsweeka”.

Naszego rozmówce cieszy, że w zespole znalazło się miejsce dla nieznanych dotąd młodych twarzy:

– Jednak, jest tam też wielu mniej znanych dziennikarzy, którzy dopiero wyrabiają swoje nazwisko i rozpoznawalność. Dobrze, że mają gdzie zacząć i warto śledzić, jak będą sobie radzić. Branża telewizyjna jest dość hermetyczna, więc zawsze dobrze zobaczyć kilka nowych twarzy.

Studio budzi pozytywne wrażenie, jednak niektóre elementy graficzne nie pasują do dzisiejszych czasów:

– Studio i warstwa techniczna zostały zrobione profesjonalnie, chociaż mam zarzut wobec „belek” i „wizytówek”, które od strony graficznej wyglądają jak sprzed 10-15 lat. Po obejrzeniu pierwszych programów „24 godziny” mam też wrażenie, że studio jest zbytnio przyciemnione, co po pewnym czasie denerwuje i zniechęca odbiorcę.

Zaskakująca jest prezentacja pogody pomiędzy materiałami reporterskimi:

W pierwszym wydaniu serwisu była nawet newsem nr 2, co jest dla mnie kompletnie niezrozumiałe. Zazwyczaj o pogodzie w trakcie serwisu mówi się jedynie podczas wczesnoporannych pasm czy w telewizjach śniadaniowych. Prognoza pogody powinna mieć miejsce po całym serwisie – tak jak jest to powszechnie przyjęte – żeby nie burzyć kompozycji programu. Co innego materiały poświęcone sytuacji pogodowej czy klimatycznej.

Dziennikarz „na plus” zalicza duety prezenterskie:

– W największych polskich serwisach informacyjnych było to kiedyś testowane – o ile nie zawodzi mnie pamięć, w TVN24 – ale nie przyjęło się jako obowiązuję rozwiązanie na dłuższą metę. Liczę, że szefostwo Nowa TV nie zrezygnuje z tego konceptu, bo jest to istotny wyróżnik „24 godzin” od konkurencyjnych programów. A współpraca prowadzących na razie wygląda całkiem nieźle, choć – co naturalne – muszą się jeszcze „dotrzeć” w codziennej pracy na antenie.

Zauważalny jest brak przesytu polską polityką w doborze materiałów do serwisu:

– Znacznie więcej niż tematów stricte politycznych jest tych społecznych. Pojawia się zatem pytanie, czy to zamierzony zabieg (przynajmniej na start „24 godzin”), czy czysty przypadek. Jeśli to pierwsze, zapewne ruch ten był podyktowany dość dużym przesytem polityką w polskiej przestrzeni medialnej i dość wysoką temperaturą polityczno-społeczno-medialnego sporu w Polsce. Zrozumiałe, że wchodząca na rynek telewizja woli uniknąć etykietowania swojego flagowego serwisu informacyjnego już po kilku pierwszych wydaniach.”

 

https://twitter.com/grzedzinski
https://twitter.com/grzedzinski

Dariusz Grzędziński, dziennikarz gazety „Fakt” widzi podobieństwo pomiędzy początkami TVN24 a startem Nowa TV:

– Atak na World Trade Center z 11 września 2001 r. i wybór Donalda Trumpa na 45. prezydenta USA 9 listopada 2016 r. Oba te wydarzenia nazywano „końcem świata, który znaliśmy”. Oba połączył też start nowych telewizji – niedługo po WTC wystartował TVN24, dzień triumfu Trumpa to początek nadawania Nowa TV i serwisu „24 godziny”. Jeśli doszukiwać się dalszych analogii pomiędzy tymi wydarzeniami, można mówić o trudnych początkach.

Jego zdaniem, początek każdego wydania przypomina serial fantastyczny:

– Tematy dnia pojawiające się nagle wokół Jarosława Kulczyckiego, upodabniają go bardziej do kapitana Kirka ze „Star Treka”, niż do prowadzącego program informacyjny. Serial fantastyczny przypomina też czołówka z siecią otaczającą kulę ziemską i błyskające w całym studiu światła.

Grzędziński bardzo pozytywnie ocenia relację Marcina Firleja:

– Po powrocie na ziemię dowiadujemy się, że rządy w USA przejmie wkrótce kontrowersyjny miliarder Trump. Mówiąca o tym korespondencja Marcina Firleja zza oceanu była najmocniejszym punktem pierwszych „24 godzin”.

Mówi, że nie należała ona do najkrótszych, ale nie raziło w niej to, co po kilku wydaniach staje się najsłabszym punktem programu – dłużyzny:

– O ile widz jest w stanie przełknąć kilkuminutowy materiał z reagującymi na wynik wyborów Amerykanami, tak po kilku dniach relacja ze zwycięskiego meczu Polski z Rumunami, zwyczajnie męczy. Może byłoby inaczej, gdyby umieścić w niej mniej zdjęć trybun w Bukareszcie, a więcej czegoś interesującego? – zastanawia się.

Ciekawostką są pojawiające się na końcu sondy. Ich wyniki mocno przemeblowują otaczającą rzeczywistość:

– Okazuje się, że blisko 20 proc. Polaków tęskni za Aleksandrem Kwaśniewskim w bieżącej polityce. To zupełnie inaczej niż wskazywałyby wyniki kolejnych wyborów, gdzie Kwaśniewski bez powodzenia jednoczył lewicę. To samo z gotowością na kobietę w roli prezydenta. Tu na „tak” jest blisko połowa pytanych. Też nieco inaczej niż mogłoby się wydawać

Pytany o mocne punkty programu, nasz rozmówca wskazuje na prowadzących:

Dają gwarancję pewnego poziomu i poza pierwszym wydaniem, gdzie u Tadli i Kulczyckiego dało się odczuć dłuższą rozłąkę z kamerą, nie ma powodów do narzekań.

„24 Godziny” pomimo kilku wad wypadają jednak pozytywnie:

– Minusy przeważają w ocenie „24 godzin”, ale wspomniane wcześniej trudne początki TVN24 każą wierzyć, że i tu z czasem pójdzie ku dobremu. I tego trzeba nowemu programowi życzyć.

 

Fot: rp.pl
Fot: rp.pl

W opinii Jacka Nizinkiewicza, dziennikarza „Rzeczpospolitej”, „24 Godziny” budzą pozytywne wrażenie:

Interesujące treści własne, popularni i dobrze kojarzący się prowadzący, stonowane materiały, profesjonalne dobrze wyglądające studio, stawanie na obiektywizm i różne głosy, to główne zalety programu.

Jednak zauważa wady:

– Minusem jest brak dynamizmu prowadzących, logo zbyt mało profesjonalne i kojarzące się z lokalną telewizją kablową, zbyt długie materiały i dziwna ich kolejność, przez co najważniejsze informacje są w serwisie przedstawione na późniejszych miejscach – twierdzi.

Nizinkiewicz porównuje program Tomasza Syguta do „Panoramy” telewizyjnej Dwójki:

Przywodzi to na myśl „Panoramę” sprzed lat, która nigdy nie była programem o największej oglądalności i raczej skierowana była do najstarszego widza. Podobne wrażenie można odnieść oglądając „24 godziny”. A przecież o oglądalność NOWA TV musi się teraz bić najmocniej i wykazać się czymś, czego nie mają inni.

Jego zdaniem, na razie Nowa TV nie proponuje niczego, czego nie miałaby konkurencja:

– Do walki z „Wydarzeniami” Polsatu, „Faktami” TVN, i „Wiadomościami” TVP, czy nawet „Panoramą” TVP2, jeszcze daleko.

Jednak zauważa, że to dopiero „pierwsze kroki”:

– Ale przecież dopiero zaczynają. Nie codziennie zdarza się, żeby ktoś zaczynał jak „Fakty” Tomasza Lisa w TVN.” – podsumowuje.

 

fot. makowskimarcin.pl/
fot. makowskimarcin.pl/

Zdaniem Marcina Makowskiego (publicysty „Do Rzeczy”, WP.pl i prowadzącego „Tematy Dnia” w TVP Kraków), dziwnym pomysłem wydaje się rozpoczęcie serwisu Nowej TV od prowokacji z atrapą bomby podczas mszy z okazji miesięcznicy katastrofy:

– Nowa TV miała być wg. zapowiedzi „blisko ludzi”, a robienie debiutanckiej jedynki z tego typu treści przypomina tę gorszą, tabloidową wersję informowania o najważniejszych wydarzeniach dnia.

Według niego, czołówka nowego programu informacyjnego wyczerpuję definicje bezpiecznego intra:

– Nie zaskakuje niczym nowym, ale też specjalnie nie przeszkadza. Nie można tego samego powiedzieć o motywie muzycznym, który jest monotonny i zamiast wprowadzać stan oczekiwania, irytuje.

Sam sposób prowadzenia ocenia pozytywnie, jednak zdziwienie budzi pojawienie się duetów:

Nie wnosi to niczego nowego do narracji ani nie podnosi atrakcyjności formatu. Jeśli chodzi o samo prowadzenie, nie mam co do niego zarzutów. Jest poprawne, tak jak wypowiedzi poszczególnych reporterów w terenie.

Makowski zauważa, że autorzy „24 Godzin” próbują się wyróżnić na tle konkurencji:

– Na przykład: umieszczając np. pogodę w środek wiadomości. Nie bez powodu ta formuła nie sprawdziła się chyba nigdzie na świecie. Widz woli obejrzeć szczegółowe dane po programie informacyjnym w dedykowanym do tego segmencie, pobieżne dane o temperaturze w największych miastach świata to dziwne rozwiązanie.

Podsumowując, nową audycję nazywa po prostu „Wiadomościami Light”

– Prowadzący, reporterzy, Feder dokładnie z tym samym stylem wypowiedzi. Light również w wersji poruszanych tematów i napięcia politycznego. W tej warstwie program wydaje mi się póki co dosyć zachowawczy, co wydaje się być zbieżne z zapowiedziami wydawców. Niestety wpadka z brakującym materiałem już w drugim programie była wyraźna, ale można to spisać na karb początków nowej telewizji.

Piszemy z pasją o mediach - tylko na MediaInside.pl. Bądź poinformowany jako pierwszy: znajdź nas na Facebooku i obserwuj nas na Twitterze. Czekamy na Wasze komentarze - poniżej oraz na naszym forum dyskusyjnym.